....czyli zobaczymy co z tego będzie. Opis trudnych początków biegania metodą Gallowaya.

statystyki

niedziela, 30 września 2012

Wrzesień był dla mnie bardzo ważnym miesiącem, bo rozpoczął się od mojego debiutu biegowego w Rzeszowie. Potem była wprawdzie mniej udana Krynica, ale na osłodę pobiegłam w Krakowie w charytatywnym biegu Tesco Dzieciom.

W tym miesiącu też zdałam sobie sprawę, że jeszcze długa droga przede mną, aby wypracować jaką taką kondycję. Przeczytałam artykuł na Polska Biega i zdałam sobie sprawę, że ja już zdążyłam popełnić wszystkie te błędy początkującego biegacza na raz. Postanowiłam więc przystopować ze startami a po prostu biegać. Niestety pod koniec września moje plany pokrzyżowało przeziębienie.

I ciekawostka, mój 11 letni syn stwierdził, że chciałby uprawiać Triathlon :) Dobrze pływa, uwielbia jeździć na rowerze, ale nigdy nie chciał biegać. Powiedział, ze może spróbuje ze mną potruchtać :) Strasznie się cieszę :)

 

Na liczniku ogólnym mam już: 183 km

 

A oto szczegóły września:

 

przebiegłam: 41 km ( tylko)

w biegu spędziłam: 4 godz 43 min

ilość treningów w sierpniu: 11 (tyle samo co w sierpniu, widocznie biegi były krótsze)

średnia prędkość: 8,7 km/h (wciąż ciut szybciej, ale wcale nie wiem czy to dobrze)

 

niedziela, 02 września 2012

Ostatni miesiąc był bardzo udany, choć może jeśli chodzi o bieganie to... nie do końca. Sierpień to ostatni miesiąc wakacji. Tak się złożyło, ze właśnie na koniec sierpnia przypadł mój wyjazd wakacyjny do puszczy Białowieskiej. Zaszyliśmy się na skraju lasu w gospodarstwie agroturystycznym, codziennie przemierzaliśmy puszczę na piechotę i na rowerach. Zbieraliśmy grzyby, łowiliśmy ryby, kąpaliśmy się w jeziorze, kupowaliśmy mleko prosto od krowy i miód w pasiece, wstawaliśmy o 3 w nocy by zobaczyć żubry... na bieganie było strasznie mało czasu. Przyznam, że mieliście racje mówiąc, że aż takie przykręcanie śruby nie ma sensu, że planowanie biegania codziennie było nieporozumieniem. Na swoje usprawiedliwienie mam tylko to, że nie siedziałam bezczynnie, było dużo spacerów i kilkudziesięcio kilometrowe wycieczki rowerowe.

Na liczniku ogólnym mam już: 148 km

 

 A oto szczegóły ostatniego miesiąca:

 

przebiegłam: 50 km ( o dziwo więcej niż w lipcu).

w biegu spędziłam: 6 godzin

ilość treningów w sierpniu: 11 (to o cztery mniej niż w lipcu, znaczy że dystans poszczególnych wybiegań się zwiększa)

średnia prędkość: 8,3 km/h (wreszcie widać małą poprawę).

Na rowerze za to przemierzyłam aż 121 km. Dla mnie to dużo :)

 

fot. globalwings.pl

czwartek, 02 sierpnia 2012

Jest dobrze... ale nie najgorzej jest, coraz więcej przebiegniętych kilometrów, dłuższe dystansy. Czasy jednak kiepskie, ale na tym etapie nie jest to ważne. Gdzieś wyczytałam, że najpierw trzeba zbudować jakąkolwiek formę, bazę, a dopiero potem ją poprawiać.

A więc:

przebiegłam: 96 km ( w tym 42 w lipcu, to jest o 16 kilometrów więcej niż w poprzednim miesiącu).

w biegu spędziłam: 12 godzin i 40 minuty (w tym 5 godziny i 30 minut w czerwcu).

ilość treningów w lipcu: 14

średnia prędkość: 7,7 km/h (nie poprawia się niestety).

W lipcu po raz pierwszy w życiu udało mi się przebiec 5 kilometrów. Wprawdzie nadal stosuję metodę Gallowaya, ale nieco przedłużyłam czas biegu w stosunku do marszu (500 metrów biegu po czym jest 100 metrów szybkiego marszu). Postaram się wkrótce jeszcze bardziej wydłużyć odcinki biegowe.

Co mi się nie udało? Za mało było treningu uzupełniającego, za mało przejażdżek rowerowych, nie zaczęłam jeszcze ćwiczyć jogi, ab swing leży nadal odłogiem. Oj niedobrze :(

 

sobota, 30 czerwca 2012

Zaczęłam biegać w kwietniu, maj okazał się bardzo pechowy, bo prawie cały miesiąc spędziłam z dzieckiem w szpitalu, czerwiec właśnie stał się najbardziej owocny biegowo.

Do tej pory:

przebiegłam:  48 km ( w tym 25 w czerwcu)

w biegu spędziłam: 6 godzin i 22 minuty (w tym 3 godziny i 16 minut w czerwcu)

ilość treningów w czerwcu: 10

Czerwiec to dobry miesiąc, nie tylko ze względu na ilość wybiegań. Właśnie w czerwcu dowiedziałam się o metodzie Gallowaya i zaczęłam ją stosować. Dzięki niej nie straciłam zupełnie wiary w siebie i co więcej zaczynam od poniedziałku już 3 tydzień programu treningowego do biegu na 5 km ( plan 8 tygodniowy ). Trening przebiega bezproblemowo i nareszcie odczuwam pewną radość i satysfakcję z biegania. No i w końcu w czerwcu zaczęłam pisać tego bloga, co mam nadzieję, pomoże mi utrzymać systematyczność treningów, da pewną kontrolę nad tym co robię, i co najważniejsze - zbliży do innych biegaczy :)

sobota, 16 czerwca 2012

Po dwóch miesiącach czas na małe podsumowanie:

 

- zaczęłam biegać: początek kwietnia

- liczba treningów: 15

- łączna ilość wybieganych kilometrów: 41

- łączny czas spędzony w biegu: 5 godzin 29 minut

- trasy: najczęściej są to trzy pętle w okolicach domu - 3 km, 1.5 km i czasami prawie 4 km

- satysfakcja: mierna

- motywacja: duża

 

Prawie przebiegłam maraton ;) Sama sobie nie mogę się nadziwić. Spędziłam w biegu prawie pół dnia, to nie mieści mi się w głowie!

A jednak, nie jestem zadowolona, nie biega mi się tak dobrze jak bym chciała. Nie czuję żadnej wolności, wyzwolenia i łączności z naturą, ani śladu euforii, endorfin czy innych rzeczy opisywanych przez biegaczy-wyjadaczy. Biegam ciężko, ledwo rozwijam prędkość przeciętnego marszu (równie dobrze mogłabym iść), straaasznie się męczę i za każdym zakrętem dopada mnie zniechęcenie. 3 km to praktycznie szczyt moich możliwości, a chciałabym więcej, chciałabym biegać długie dystansy.

Ale nie, nie poddam się. Mam już pewien pomysł :)

 

 

Zakładki:
Akcje
Aktualności
Biegają i piszą:
Filmy o bieganiu
Polecam
Styl życia
Gotują
Inspirują
Plany treningowe
Poprawiają mi humor:
Trudne początki
Z różnych stron świata
Zapowiedzi zawodów


Skrzynka pocztowa Napisz :)


A U MNIE DZIŚ TAK: -------