....czyli zobaczymy co z tego będzie. Opis trudnych początków biegania metodą Gallowaya.
Blog > Komentarze do wpisu

Plan musi być!

Postanowiłam, że będę biegać bez przymusu, bez napinki, bez widma startu na x kilometrów za zaledwie dwa czy trzy tygodnie. Bieganie ma być przyjemne i dostosowane do moich czasowych i fizycznych możliwości. Ale jakieś postępy powinny być, trzeba przecież iść do przodu. Owszem, powolutku, ale stać w miejscu nie można. Dlatego doszłam do wniosku, że potrzebny jest plan. Plan, który usystematyzowałby całe to moje bieganie i dał mi poczucie, że  trening nie idzie na marne. Plan musi być dostosowany do moich możliwości, niestety niezbyt dużych jeszcze na chwilę obecną. Plan też musi być elastyczny, a raczej to ja muszę tak do niego podchodzić. Dzięki wykładom w Krynicy wiem, że plan można modyfikować według potrzeb i dostosowywać do własnego trybu życia. Jeśli więc się okaże, że któryś tydzień jest dla mnie zbyt trudny, bez wyrzutów sumienia go powtórzę. Jeśli będę miała zbyt mało czasu lub słabsze dni, to po prostu dłużej się zatrzymam na danym etapie.

Jaki więc ma być ten plan? Wybór wcale nie jest łatwy. W internecie jest sporo różnych planów. Amatorowi ciężko zdecydować, które są dobre a które nie. Postanowiłam się więc na początku skoncentrować na celu. Zadałam sobie pytanie co chcę przez te najbliższe kilka tygodni osiągnąć?

cel: ciągły bieg przez kilkadziesiąt minut, bez Gallowaya (temu panu już chcemy podziękować)

Dla wielu niby nic wielkiego dla mnie to jednak byłby przełom i dobry początek do późniejszego trenowania pod jakiś konkretny dystans. Czyli coś w rodzaju budowania formy :)

Na stronie jak-biegac.pl znalazłam dość prosty plan treningu który stopniowo eliminuje czas marszu na korzyść biegu. Czuję się na siłach żeby zacząć od 4 tygodnia, w końcu już nie jestem aż taka zielona ;) Dwa dni temu na próbę przebiegłam trening z poniższej tabeli i było w miarę ok. Nie biegłam szybko, w planowane 30 minut przebiegłam 4 kilometry, ale za to nie byłam zmęczona.

Tak więc mój pierwszy tydzień będzie wyglądał jak w poniżej tabeli. W kolejnych tygodniach czas trwania treningu będzie taki sam (30 minut) ale zmienią się proporcje biegu do marszu:



2 tydzień: 7 minut biegu/ 3 minuty marszu (trzy powtórzenia)

3 tydzień: 8 minut biegu / 2 minuty marszu (trzy powtórzenia)

4 tydzień: 9 minut biegu / 1 minuta marszu (trzy powtórzenia)

5 tydzień: 13 minut biegu / 2 minuty marszu (dwa powtórzenia)

6 tydzień: 14 minut biegu / 1 minuta marszu (dwa powtórzenia)

7 tydzień: 30 minut ciągłego biegu

Liczę na to, że ten system wreszcie zda egzamin i uda mi się biec przez 30 minut w tempie nie gorszym niż 7 m/km (tak, wiem że niektórzy chodzą w takim tempie, ale mają dłuższe nogi ;)

Program wdrażam od najbliższego wtorku i ma on trwać aż do początku listopada. Mam nadzieję, że wytrwam :)

sobota, 15 września 2012, 3chani

Polecane wpisy

TrackBack
TrackBack URL wpisu:
Komentarze
Gość: ewa, *.dynamic.chello.pl
2012/09/16 10:45:50
dobry plan! jak już się osiągnie te "magiczne" 30 minut ciągłego biegu, jest tylko z górki. powodzenia!
-
Gość: Mals_running, *.aster.pl
2012/09/16 11:32:35
Powodzenia! Trzymam kciuki, aby udało się zrealizować cel!
-
Gość: Gurmetka, *.internetdsl.tpnet.pl
2012/09/16 13:07:03
Trzymam kciuki :) każdy cel jest dobry, najważniejsze to do nieczego się nie zmuszac i zachowac pełną biegową przyjemnośc :) masz fajne podejście ;)
-
3chani
2012/09/16 13:39:27
ewa, taką mam nadzieję, liczę na to, że jak będę w stanie biec 30 minut bez marszu, to przejdę do "kolejnego stopnia biegowego wtajemniczenia" :)
Mals_running, Gurmetka, dziękuję, mam nadzieję, że uda mi się zrealizować ten plan prędzej czy później, nie jest on zbyt wymagajacy, ale z moją kondycją nadal kiepsko.
-
Gość: Mateusz, *.neoplus.adsl.tpnet.pl
2012/09/16 21:34:26
"...Ale jakieś postępy powinny być..."

I będą, wystarczy tylko biegać tak jak napisałaś na wstępie. Powtórzę się kolejny raz. Plany nie są potrzebne. Postępy przyjdą same, to nieuniknione. Po co to przyśpieszać w sposób nienaturalny, stosując jakieś plany? Nie rozumiem. Pozdrawiam serdecznie
-
3chani
2012/09/17 11:35:09
Wydaje mi się, że plan nam zapewnia to, że mięśnie (i cały organizm) będą stymulowane z narastającym natężeniem, co zapewni optymalne wykorzystanie wysiłku, da nam wystarczający czas regeneracji (nie za krótki ani też nie za długi, żeby mięśnie nie "zapomniały" wysiłku). Postęp pewno zawsze będzie jeśli biegamy, ale chodzi o to, żeby przy minimalnym wysiłku postęp był jak największy. No i żeby treningi były zaplanowane mądrze, bez szkody dla zdrowia. Wolę w tej gestii polegać na fachowcach, którzy dany plan treningowy już na kimś przetestowali niż polegać na własnym jeszcze wątpliwym wyczuciu sytuacji.
-
Gość: alasiesciga, *.dynamic.chello.pl
2012/09/17 12:05:36
Ja lubię plany. Uważam, że są tak samo ważne dla zaawansowanych jak i początkujących biegaczy. Każdy ma swój własny indywidualny cel, ważne żeby plan był dostosowany do naszych możliwości i wtedy spełnia swoją rolę - rozwija i motywuje.Trzymam kciuki!
-
2012/09/17 13:33:31
powodzenia w realizacji planu:) Trzymam kciuki :) Pozdrowaśki ;)
-
Gość: becia_leszno, *.dynamic.chello.pl
2012/09/17 14:44:58
Podczytuję bloga od jakiegoś czasu i uśmiecham się pod nosem, bo jakiś czas temu mogłabym napisać to samo. Powiem Ci tak - nie szarp się, nie planuj narazie, po prostu biegaj. Ja ciągle podnosiłam sobie poprzeczkę, ciągle chciałam więcej i oprócz kontuzji nabawiłam się zniechęcenia - w pewnym momencie nie chciało mi się butów zakładać, przestałam biegać, bo po co biegać, skoro nie robię postępów. A postępów nie było, bo w głowie blokada... Przyjdzie z czasem wszystko! Trzymam kciuki :)
-
3chani
2012/09/17 16:01:11
Tomek, dzięki, mam nadzieję że wytrwam.
Ala, ja też lubię te plany, mimo wszystko. To część zabawy :)
becia_leszno, fajnie, że wpadasz na mój blog. Z tymi postępami to masz rację, marne są i trochę mnie to zniechęca czasmi. W takich momentach zawsze mój mąż mi przypomina moje pierwsze biegi, kiedy to wymiękałam po 100-200 metrach. Mój obecny plan nie jest zbyt wymagający i nie powinien być trudny do realizacji (tak myślę) więc może nie będzie przyczyną porażki lub zniechęcenia. Obiecuję, że będę traktować go elastycznie :)
-
Gość: Bo, *.rzeszow.vectranet.pl
2012/09/18 21:10:50
No, taki plan to rozumię ;) A nie jakieś wyznaczanie niewiadomojakich i trudnych celów z przekonaniem już na starcie, że i tak nie wykona się tego w 100% (Czy ktoś tu kiedyś nie planował czasem codziennego biegania + rower + joga? masakra jakaś). Będzie dobrze, Bobrze ;) Małymi krokami, ale do przodu. Trzymam kciuki!
-
3chani
2012/09/18 22:38:35
Racja Bo, przesadziłam :) Ale człowiek ponoć najlepiej się uczy na błędach.


Skrzynka pocztowa Napisz :)


A U MNIE DZIŚ TAK: -------