....czyli zobaczymy co z tego będzie. Opis trudnych początków biegania metodą Gallowaya.
Blog > Komentarze do wpisu

Biegania nie było

Za to przez ostatnie kilka dni było trochę treningu kardio z obciążeniem czyli łazikowania w naszych pięknych Taterkach. Obciążenie było tym razem porządne, razem nieśliśmy 43 kg. Fakt, ze nie rozłożone po równo. Dzieci miały po 5 kg, ja 8 kg, a mój małżonek robił za muła szerpę i miał na plecach 25 kg. Do tej pory zawsze jeździliśmy w Tatry Zachodnie, ale teraz stwierdziliśmy, że wypadałoby choć raz pokazać dzieciom Morskie Oko.


Jeszcze w Zakopanem, Toporowa Cyrhla

 

Zostawiliśmy auto w Toporowej Cyrhli i skąd ruszyliśmy do schroniska w dolinie Roztoki. Nasz pierwszy dzień niestety był dość pechowy bo po jakiejś godzinie marszu rozpętała się burza i straszna ulewa. Widzieliśmy jak biała ściana deszczu w zawrotnym tempie zbliża się do nas. Wprawdzie zdążyliśmy ubrać kurtki przeciwdeszczowe i osłonki na plecaki, ale niewiele to pomogło. Kolejne dwie godziny marszu w deszczu udowodniły, że wszystkie deklaracje o wodoodporności kurtek i butów (marek nie wymienię celowo) nie są warte funta kłaków i żałowałam, że nie miałam zwykłej foliowej peleryny.

ratujemy co się da

 

Przemoknąć do suchej nitki to mało powiedziane. Nie miałam na sobie żadnej suchej nitki. Woda głośno chlupała w butach, mokra nawet była bielizna, zalany aparat i telefon (oba przestały działać), zalane pieniądze (nie wiedziałam, że są wodoodporne), nawet śpiwory ukryte w workach w osłoniętych plandekami plecakach były wilgotne.


suszenie kasy i telefonów

 

Na szczęście schronisko w Roztoce jest jednym z lepszych jakie widziałam, bardzo przyjazne turystom, posiada działającą suszarnie. Niestety z powodu przedłużających się opadów suszarnia szybko zamieniła się w saunę. Ciuchy wyschły, owszem, ale buty już nie, tak więc następnego dnia wyruszyliśmy w mokrym obuwiu, na szczęście tylko do Doliny Pięciu Stawów, gdzie kontynuowaliśmy suszenie.






aparat czasami desperacko próbował działać, więc jest kilka zdjęć

D5S na szczęście przywitała nas słońcem i już w suchych butach zrobiliśmy sobie prawie całodniową wędrówkę poprzez Szpiglasowy Wierch, do Morskiego Oka i powrót do D5S przez Świstówkę. Przyznam, że lekko mnie rozbolał żołądek z nerwów jak widziałam jak mi dzieci śmigają po łańcuchach pod Szpiglasową Przełęczą, ale największy horror miał się wydarzyć w Morskim Oku, gdzie planowaliśmy zjeść obiad. Tuż przed dojściem do MOka zaczęło grzmieć i padać, akurat gdy doszliśmy do schroniska wszyscy plażowicze weszli do budynku i schronisko pękało w szwach. Ludzie siedzieli sobie na kolanach i jedli na stojąco. Obłęd. Wtedy postanowiłam sobie, że to był mój pierwszy i ostatni raz w Morskim Oku.


W drodze z D5S na Szpiglasowy Wierch

 


pod Szpiglasową Przełęczą


Na drugi dzień niestety pogoda się ponownie zepsuła więc do Zakopanego wracaliśmy doliną, a nie tak jak to było planowane przez przełęcz Krzyżne. Cóż, tak bywa, ale to znaczy że jest po co wracać.

Nogi trochę bolały, chociaż plecy bardziej :) Już się nie mogę doczekać kolejnego wyjazdu, może we wrześniu...

A tymczasem dziś będę próbowała powrócić do biegania. Mięśnie już zregenerowane, tylko jeszcze kolana dziwne odgłosy wydają.

środa, 01 sierpnia 2012, 3chani

Polecane wpisy

TrackBack
TrackBack URL wpisu:
Komentarze
alberto.contador
2012/08/01 12:07:40
Wracaj do biegania, kolejne życiówki i drobniejsze sukcesy czekają! :-)
-
3chani
2012/08/01 21:37:14
Wróciłam, wróciłam. Muszę przyznać, ze po przerwie, nawet krótkiej trudniej się biega.
-
2012/08/01 22:00:48
widoki cudne :) suszącej się kasy też;) po takim górskim obozie kondycyjnym będziesz biegać jak kozica;) pozdrówka tete:)
-
3chani
2012/08/02 10:57:07
Na razie to raczej biegam jak koza :) Po kasie zostało tylko zdjęcie, ale za to widoki piękne na zawsze zostaną w pamięci :)
-
Gość: Magdum, *.dynamic.chello.pl
2012/08/02 13:36:13
Ja też ostatnio z powodu wycieczek nie biegałam, ale w sumie nie ma czego żałować bo i widoki piękne i trening jednak był :D Pozdrawiam!
-
3chani
2012/08/02 13:50:32
Czytałam, czytałam, bo właśnie wpadłam na Twojego bloga :) Chodzenie po górach jest mimo wszystko dla mnie mniej męczące niż bieganie, albo może męczy inaczej, bo mięśnie czułam, ale takiej zadyszki jak przy bieganiu to nie miałam,
-
alasiesciga
2012/08/02 18:36:12
Fajnie tak z całą familią udać się na wycieczkę pełną wyzwań :) Ja już nie mogę się doczekać, kiedy mój brzdąc będzie gotowy na śmiganie po górach. A bieganie z każdym treningiem będzie coraz prostsze i prostsze.
-
3chani
2012/08/02 20:43:11
Jeśli mogę Ci coś doradzić, to to żebyś zaczęła górskie wycieczki z dzieckiem w miarę szybko, jak jeszcze jest malutkie, oczywiście trudnością dostosowane do możliwości dziecka. Ponieważ przysłowie "czym skorupka za młodu nasiąknie..." tu się bardzo sprawdza :)
-
Gość: Gurmetka, *.neoplus.adsl.tpnet.pl
2012/08/11 13:38:22
piękne zdjęcia, świetna wyprawa, jak ja kocham Tatry :)
-
3chani
2012/08/11 18:41:52
Ja też je uwielbiam! Szkoda, że mam okazję tam bywać raz, góra dwa razy w roku :)


Skrzynka pocztowa Napisz :)


A U MNIE DZIŚ TAK: -------