....czyli zobaczymy co z tego będzie. Opis trudnych początków biegania metodą Gallowaya.
Blog > Komentarze do wpisu

Marszobiegi i kontuzja kolana

Bywały już trasy 3 kilometrowe, które w całości potrafiłam pokonać nie uciekając się do marszu, ale przyznam, że byłam po nich porządnie zmęczona. Moje biegi z tygodnia na tydzień się wydłużają a ja muszę im sprostać. Galloway zakłada, że marsz powinien nastąpić w takim momencie kiedy organizm jeszcze nie czuje zmęczenia. Sprawdziłam, na moim etapie jest to pół kilometra. Tak więc nastawiłam moje ustrojstwo marki Kalenji żeby pipczało co pół kilometra i przypominało mi o marszu. Metoda ta ma plusy i minusy. Pół kilometra to niewiele, mam więc dużą motywację żeby biec, bo przecież za chwilę będzie upragniony odpoczynek, kilkadziesiąt metrów marszu. Minusem jest to, że już nie będę mogła biec kiedy ludzie mnie mijają, a maszerować kiedy nikt nie widzi. Niestety.

Co poza tym? Od wczoraj moje prawe kolano wygląda tragicznie. Całe spuchnięte, chyba podwoiło swoją objętość. Czerwone i gorące jak ogień. No i boli. Aż się prosi, żeby iść z tym do jakiegoś dobrego lekarza, najlepiej sportowego. Tyle że po prostu... ugryzł mnie w nie komar. Mam nadzieję że to nie malaria ani jakaś insza zaraza.

Podczas dzisiejszego biegu jednak zostałam dwa razy naprawdę kontuzjowana. Insekty chyba zrobiły przeciwko mnie jakąś zbiorową zmowę. Mianowicie pochłonęłam dwie muchy. Jedna mi wpadła do ust, na szczęście smakowała jakąś zieleniną ale o mało co się nie udławiłam przełykając ją. Druga zaś wpadła mi nosem i musiałam wypróbować wydmuchiwanie nosa palcami. Sposób ten znałam do tej pory tylko z opisów i nie sądziłam że przyjdzie taki dzień, że sama będę musiała go zastosować. Fuj!!!

Ale, mimo tych przeciwieństw losu i masakrycznie gorącego dnia (u nas 35 stopni w cieniu) 2,5 kilometrowy bieg wykonałam po dziewiątej wieczorem, kiedy to już się dało w miarę normalnie oddychać i tym samym uznaję drugi tydzień treningu na 5 km metodą Gallowaya klepnięty :)

 

niedziela, 01 lipca 2012, 3chani

Polecane wpisy

TrackBack
TrackBack URL wpisu:
Komentarze
sky.dancer
2012/07/01 23:04:35
Ojej, ale mnie wystraszyłaś na początku...kontuzja kolana to brzmi strrrasznie
-
3chani
2012/07/02 09:28:22
Hehe, przyznam, że tytuł wybrałam poniekąd celowo taki ;)


Skrzynka pocztowa Napisz :)


A U MNIE DZIŚ TAK: -------