....czyli zobaczymy co z tego będzie. Opis trudnych początków biegania metodą Gallowaya.
Blog > Komentarze do wpisu

Czy Galloway mi pomoże?

Żeby biegać należy pobiec, a żeby pobiec trzeba mieć mocą motywację. Ja postanowiłam biegać, żeby polepszyć swoją kondycję, żebym nie zostawała z tyłu na górskich wyprawach, żebym bez zadyszki mogła pobiegać z psem i tak ogólnie, żeby czuć się młodo i sprawnie. Motywacja dość dobra ale czy dość silna? Najlepiej byłoby, żeby sam bieg był w sobie przyjemnością, wtedy żadnej motywacji nie byłoby trzeba.Takiego stopnia wtajemniczenia jeszcze jednak nie osiągnęłam i wciąż czekam na legendarną euforię biegacza, może mi dane będzie kiedyś doznać tego tajemniczego uczucia. Na razie jednak potrafię przebiec maksymalnie 3 kilometry, sapiąc przy tym jak lokomotywa i padając po wszystkim na nos. Długo się głowiłam co zmienić i jak ćwiczyć, aż znalazłam w końcu rozwiązanie, myślę że dla mnie najbardziej optymalne - bieganie metodą Gallowaya.

Nazwa wygląda dość tajemniczo i zawile, ale sama metoda jest tak prosta, że aż dziw bierze, że musi mieć jakąś nazwę. W telegraficznym skrócie: prostu od samego początku do biegu należy wplatać odcinki marszu, co pozwoli nam oszczędzić siły i mięśnie i przyniesie wiele innych korzyści. Nawiązuje ona do dawnych czasów i naszych przodków, którzy biegając w ten sposób kilometrami, polowali na zwierzynę.

 

Zakupiłam książkę autorstwa pana Gallowaya i po kilkunastu stronach lektury postanowiłam to i owo wypróbować. Przebiegłam te swoje 3  km robiąc od początku krótkie przerwy na marsz. Galloway obiecuje, że metoda ta pozwoli uzyskać lepszy czas. Przypuszczam, że i owszem, ale na dłuższym dystansie. Ja na moich trzech kilometrach uzyskałam czas 24 minuty, bez marszu miałam 22 minuty (proszę się nie śmiać z mojego czasu, a jeśli już ktoś musi, to dyskretnie). Ale tu nie chodzi o czas. Po raz pierwszy po biegu czułam niedosyt, widziałam, że mogę biec dalej, dużo dalej, nie byłam aż tak zmęczona jak zawsze. I chyba o to chodzi w tej całej metodzie, może dzięki niej będę mogła po prostu biec beztrosko przed siebie nie myśląc obsesyjnie kiedy dobiegnę.

 

Jeff Gallowy

Jeff Galloway

 

Galloway podoba mi się też z innego powodu. Ma bardzo zdroworozsądkowe podejście do biegania:

"Pamiętaj, prawdziwa korzyść płynąca z biegania to spokój ducha oraz fizyczna i psychologiczna siła, jaką czerpiesz z codziennych treningów, a nie 20 sekundowa poprawa czasu na danym dystansie."

Wiem, że człowiek ma w sobie atawistyczną potrzebę konkurowania, wiem, że wiele osób takie bieganie uzna za niebieganie, ale nic to, postanowiłam spróbować :)

poniedziałek, 18 czerwca 2012, 3chani

Polecane wpisy

TrackBack
TrackBack URL wpisu:
Komentarze
shiherlis
2012/06/18 20:10:19
Jeżeli się nie mylę, to najszybszy maratończyk biegnący metodą Gallowaya przebiegł maraton w 2:28. Wszystko przed Tobą ;-)
-
3chani
2012/06/18 20:16:19
Nie ma rzeczy niemożliwych ;) Na razie jednak pozostawiam to w sferze marzeń i rozpoczynam trening na 5 km :)
-
zadziorna86
2012/07/03 20:35:25
Przyznam, że 1 raz spotkałam się z tą metodą. A co do maratonów mówią, że wystarczy biegac 8 miesięcy i jesteś w stanie przebiec maraton ;) Beato, to jeszcze tylko kilka miesięcy.
-
3chani
2012/07/03 21:08:49
Nie mam aż takich wymagań. jeśli w maju 2013 przebiegną dyszkę już będę szczęśliwa :)


Skrzynka pocztowa Napisz :)


A U MNIE DZIŚ TAK: -------